Tysiące sprzedanych lokali, setki milionów złotych wydanych na najlepsze działki – deweloperzy w kończącym się roku biją rekordy
Aż 49,9 tys. wynosi łączna podaż nowych mieszkań w sześciu największych miastach: w Warszawie, Krakowie, we Wrocławiu, w Poznaniu, Gdańsku i Łodzi – podaje redNet Property Group. Deweloperów tak duża oferta nie martwi, bo – jak mówi Monika Pużańska, analityk tej firmy – biznes idzie świetnie. – Zestawiając poziom sprzedaży lokali z listopada 2015 r. z wynikami w analogicznym miesiącu 2014 r., widać blisko 40-proc. wzrost. W stolicy np. zaobserwowaliśmy skok o 44,9 proc. r/r, w Krakowie o 44,5 proc., a w Poznaniu o 41,2 proc. – wylicza Monika Pużańska.
Paweł Gosz z Domu Maklerskiego Michae/Stróm dodaje, że już po trzech kwartałach 2015 r. było widać silny roczny wzrost liczby mieszkań sprzedanych przez spółki deweloperskie notowane na GPW. – Niektóre z nich, takie jak Atal czy J.W. Construction, zwiększyły sprzedaż nawet o 50 proc. Liczba umów podpisanych w ciągu trzech kwartałów była większa niż w całym 2014 r. – mówi Paweł Gosz.
Batalia o grunty
Ponieważ klientów nie brakowało, firmy nie zwalniały tempa nawet pod koniec roku. W listopadzie rozpoczęły 8201 budów, o 40,5 proc. więcej niż przed rokiem. Wystąpiły o pozwolenia na wybudowanie kolejnych 7502 mieszkań, co oznacza wzrost o 27,4 proc. r/r.
– Policzyliśmy, że przez ostatnie 12 miesięcy firmy budujące mieszkania na sprzedaż rozpoczęły budowę 83,7 tys. lokali i otrzymały 94,8 tys. pozwoleń na budowę. Obie liczby są najwyższe od wielu lat – podaje Marcin Krasoń, analityk Home Broker.
Patrząc na poczynania konkurencji, deweloperzy mieszkaniowi rozpoczęli wal- kę o najlepsze tereny nie tylko między sobą, ale również (np. w Warszawie) z firmami stawiającymi biurowce. Analitycy firmy Peas uważają, że wzrost cen gruntów inwestycyjnych w ostatnim czasie jest skutkiem ostrej konkurencji między inwestorami.
Emil Domeracki, ekspert firmy Colliers International, przyznaje, że największą popularnością w 2015 r. cieszyły się tereny pod inwestycje mieszkaniowe. – Takie grunty budzą duże zainteresowanie i emocje. Zdarzało się, że dochodziło do licytacji lub zakupu za gotówkę. Na przykład firma Konstanty Struś przelicytowała kilku dużych inwestorów i dzięki temu stała się właścicielką atrakcyjnego gruntu na warszawskim Mokotowie – opowiada Emil Domeracki.
Mateusz Juroszek, wiceprezes spółki Atal, mówi, że 2015 r. kończy się największą sprzedażą mieszkań w historii firmy. Tylko do końca listopada Atal sprzedał 1518 lokali, czyli o 425 więcej niż w całym 2014 r.
– W tym roku wprowadziliśmy do sprzedaży 15 osiedli w Krakowie, Katowicach, Łodzi, Warszawie i we Wrocławiu. Znalazło się w nich 2316 lokali, dzięki czemu w obecnej ofercie mamy ponad 2 tys. mieszkań. Taka liczba zapewni utrzymanie wysokiej sprzedaży w nadchodzącym roku. Tym bardziej że od stycznia spółka wydała na grunty ponad 155 mln zł, czyli ok. 8 mln zł więcej niż w rekordowym pod tym względem 2014 r. – mówi Mateusz Juroszek.
Ryzyko nadpodaży
Deweloperzy wierzą, że w 2016 r. sprzedaż będzie szła im tak dobrze jak w 2015, ale analitycy są ostrożni. – Problemem dla deweloperów może się stać również nadmierna podaż. Spółki publiczne, chcąc pokazać akcjonariuszom stały wzrost liczby sprzedawanych mieszkań, będą dążyły do zwiększania oferty. Znaczna nadpodaż mieszkań może po pierwsze doprowadzić do spadku cen, a po drugie do podnoszenia kosztów działalności spółek – ostrzega Paweł Gosz.
Negatywny wpływ na rynek deweloperski, poza ewentualnym wzrostem stóp procentowych, może mieć obciążenie banków podatkiem od aktywów. – Mogą one zmniejszyć udział mało rentownych, a jednocześnie długoterminowych kredytów hipotecznych w swoich portfelach. Taki ruch mógłby zmniejszyć zakupy mieszkań na kredyt – uważa Gosz.