KOŃCA REKORDÓW SPRZEDAŻY MIESZKAŃ NIE WIDAĆ

Liderem na rynku deweloperskim wciąż jest spółka Robyg, która w okresie trzech kwartałów znalazła chętnych na 1769 mieszkań. Na pozycję wicelidera wrócił Dom Development, który zepchnął na trzecie miejsce Budimex Nieruchomości
Tradycyjnie, jak po każdym zakończonym kwartale, giełdowe spółki deweloperskie pochwaliły się swoimi wynikami sprzedażowymi.
Po raz kolejny okazało się, że boom w pierwotnym segmencie krajowej mieszkaniówki nie tylko ma się bardzo dobrze, ale wciąż jeszcze nabiera rozpędu – mówi ekspert portalu RynekPierwotny.pl Jarosław Jędrzyński. I dodaje, że dla kilku spółek zakończony kwartał okazał się najlepszy od początku działalności.
Deweloperzy na medal
Jędrzyński policzył, że 11 największych giełdowych deweloperów zawarło od początku roku 11765 umów przedsprzedaży, czyli niemal o jedną trzecią więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem. W samym trzecim kwartale jedynie wynik Budimexu Nieruchomości okazał się gorszy od ubiegłorocznego. Jędrzyński zwraca uwagę, że absolutnym liderem poprawy statystyk jest Van tage Development, który z górą podwoił swój wynik w porównaniu z trzecim kwartałem ubiegłego roku. W sumie wyniki kwartalne wszystkich deweloperów są osiągnięciami zasługującymi na przysłowiowy medal, tym bardziej że tak jak w przypadkach

Domu Development czy Robyga, to historycznie rekordowa sprzedaż w jednym kwartale – komentuje ekspert por- talu RynekPierwotny.pl. Podkreśla, że nie mniej imponujące są wyniki spółek po dziewięciu miesiącach tego roku. Tylko jedna spółka – Marvipol – sprzedała w tym czasie mniej mieszkań niż w analogicznym okresie 2014 r. – W kolejnych kwartałach statystyki sprzedażowe stopniowo, w miarę przekazywania zakontraktowanych lokali powinny w sposób zdecydowanie pozytywny przekładać się na wyniki finansowe giełdowych deweloperów, co jest bar- dzo dobrą wiadomością dla ich akcjonariuszy -komentuje Jędrzyński.
W stolicy spadła sprzedaż
O wzroście sprzedaży nowych mieszkań w trzecim kwartale informuje również w swoim najnowszym raporcie firma doradcza REAS. W Poznaniu w porównaniu z poprzednim kwartałem liczba transakcji wzrosła aż o ponad 18 proc. W Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście wzrost mieścił się w granicach 8-10 proc. W Łodzi wynik był podobny jak w drugim kwartale. Jedynie w Warszawie REAS odnotował spadek, który w porównaniu z poprzednim kwartałem sięgał 5proc.
REAS policzył, że w sześciu wymienionych aglomeracjach deweloperzy sprzedali w trzecim kwartale łącznie 13,2 tys. mieszkań, a po dziewięciu miesiącach mogą się pochwalić zawarciem ponad 37 tys. nowych umów. Wystarczy, że w czwartym kwartale sprzedadzą oni 6 tys. lokali, by pobić dotychczasowy rekordowy wynik z 2014 r.
Co ważne, w trzecim kwartale o ponad 20 proc. w porównaniu z poprzednim wzrosła też liczba mieszkań wprowadzonych do sprzedaży.

Niesłabnący popyt był niewątpliwie impulsem dla deweloperów do wprowadzania do sprzedaży kolejnych inwestycji. W porównaniu z poprzednim kwartałem w ofercie sześciu badanych miast pojawiło się o 20 proc. więcej nowych mieszkań. Prezes REAS-a Kazimierz Kirejczyk podkreśla, że choć liczba ta (15,9 tys.) daleka jest jeszcze do rekordów z końca 2007 r., to po raz pierwszy od czterech kwartałów nastąpił wyraźny wzrost oferty. W porównaniu z drugim kwartałem najwięcej mieszkań przybyło w Warszawie (wzrost o 11 proc.), Wrocławiu (9 proc.) i Krakowie (6 proc.). W Poznaniu i Łodzi poziom oferty nie zmienił się, zaś w Trójmieście liczba mieszkań spadła o ponad 5 proc.
Zdaniem Kirejczyka, sprzedaż osiągnęła lub jest bliska maksimum. – Nie dziwi więc, że odpowiedź na pytanie: kiedy i z jakich powodów mogłoby nastąpić wyhamowanie, jest ostatnio najbardziej poszukiwaną na rynku mieszkaniowym informacją – komentuje ten ekspert.
Wciąż kupują na wynajem
Według Jędrzyńskiego, na razie nic nie wskazuje na to, by obecna koniunktura miała ulec gwałtownemu pogorszeniu. – Rozszerzenie programu „Mieszkanie dla młodych” na rynek wtórny, kolejne podniesienie wkładu własnego kredytów mieszkaniowych, czy obawy o start cyklu podwyżek stóp procentowych, czyli główne czynniki ryzyka dla działalności deweloperskiej, na razie wydają się zagrożeniami o niewielkiej sile rażenia – uważa analityk. Twierdzi on, że 30-40 proc. mieszkań trafia w ręce inwestorów. – Wygląda mianowicie na to, że rynek na dobre zapoczątkował proces budowania bazy pod bardziej intensywny rozwój rynku wynajmu, który w najbliższych latach powinien dynamicznie zyskiwać na popularności – ocenia.

Wyślij zawartość schowka
na swój email

    Tutaj pojawią się mieszkania, jeśli dodasz je do schowka