WROCŁAWSKI BIZNES ZNÓW INTERESUJE SIĘ ODRĄ. JAK ZAROBIĆ DZIĘKI RZECE?

Trwa duża przebudowa nabrzeży Odry prowadzona przez Politechnikę Wrocławską wzdłuż Wybrzeża Wyspiańskiego. To prace prowadzone przez deweloperów: firmę Nacarat, która stawia budynek Kurkowa 14 wraz z bulwarem nad Odrą; firmę Atal, która wznosi dwa wieżowce przy ul. Sikorskiego i zagospodarowuje teren nad samą rzeką na deptak oraz restauracje z ogródkami; Archicom wznoszący potężne osiedle nad samą Odrą – Olimpia Port, pomiędzy Sępolnem i Swojczycami. W tej ostatniej lokalizacji przewidziana jest marina dla łódek i kajaków. Takie przykłady można mnożyć. Inwestorów nie trzeba przekonywać, że tereny nad Odrą to atrakcyjna lokalizacja, bardzo chętnie promują oni swoje inwestycje wykorzystując bliskość rzeki, bo zagospodarowują teren nad wodą, budują deptaki, przystanie i mariny. To na pewno napędza ruch małych jednostek pływających na Odrze.

Natomiast wciąż wiele jest do zrobienia w sprawie przywrócenia transportu rzecznego oraz stworzenia regularnych przewozów, choćby w formie tramwaju wodnego, w który zainwestowano np. w Bydgoszczy, Gdyni oraz częściowo w Krakowie. Tramwaj wodny W 2005 r. miasto zleciło studium, w którym analizowano uruchomienie tramwaju wodnego. Jak tłumaczył nam dr Bogusław Molecki z Politechniki Wrocławskiej , „wnioski były nieubłagane” – było to nieopłacalne i do wprowadzenia tylko na nielicznych trasach. Pomimo tego władze miasta konsultują z mieszkańcami pomysł uruchomieniu tramwaju na rzece. Prof. Tomasz Ossowicz z Biura Rozwoju Wrocławia nie ukrywa, że gdyby miasto się na to zdecydowało, musiałoby dokładać, tak jak do MPK czy roweru miejskiego. Wypatrywany jest więc prywatny inwestor. – Musi się to komuś opłacić. To podstawowa trudność, z którą musimy się zmierzyć. Kolejną jest opracowanie trasy. Ten temat będzie jednak dyskutowany, spróbujemy do niego wrócić i zaproponować kierunki rozwoju – mówi Tomasz Ossowicz. Oczywiście, nie obiecuje, że tramwaj będzie na sto procent. Dr Paweł Ogielski z Zakładu Kształtowania Środowiska Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej jest przekonany, że tramwaj da się uruchomić. – Należy wykonać analizę miejsc przesiadkowych, tak, by z tramwaju wodnego wysiadało się obok węzła komunikacyjnego i można było przesiąść na tramwaj lub autobus. Statki wożą ludzi, towarów nie chcą Skoro nie tramwaj, to może chociaż udałoby się uratować ruch towarów na Odrze? – Można powiedzieć, że w tym momencie żegluga rzeczna i przewóz towarów rzeką przez nasze miasto praktycznie nie istnieją – ubolewa Jan Pyś, dyrektor Urzędu Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu.

Ze stolicy Dolnego Śląska wycofał się jeden z największych armatorów i nic nie zapowiada poprawy sytuacji. Nie pomoże nawet remont Wrocławskiego Węzła Wodnego, bodła żeglugi na Odrze niewiele to zmienia. Odra powinna być wodną autostradą łączącą Górny Śląsk z Wrocławiem i Wrocław z Pomorzem Zachodnim. Nowy rząd chce zainwestować miliardy w Odrę. Wrocław w dokumentach europejskich jest wpisany jako port rzeczny o międzynarodowym znaczeniu. Dodatkowo marszałkowie zachodnich województw Polski apelują, by zapewnić na Odrze tzw. IV klasę żeglowności. Umożliwia to poruszanie się rzeką dużych barek, takich, z których korzystają zagraniczni armatorzy. Jeszcze w latach 90. między Wrocławiem a Górnym Śląskiem pływało kilkadziesiąt jednostek – głównie z węglem. W 2010 roku zostało kilkanaście jednostek, a dziś nie ma ich wcale. W 2010 roku, po 65 latach działalności, z Wrocławia do Szczecina wyprowadził się największy odrzański armator. – To była bardzo dobra decyzja biznesowa – tłumaczył już po zmianie siedziby Piotr Chajderowski, ówczesny prezes Odratrans S.A. (dziś nazwa firmy to OT Logistics). Dlaczego? 3/4 przewożonych towarów koncentruje się w rejonie Szczecina, siedziba we Wrocławiu tylko ciążyła firmie. – Nie pojawili się żadni poważni gracze, którzy byliby zainteresowani przewozem towarów drogą rzeczną – martwi się Jan Pyś z Urzędu Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu. – Gmina Wrocław słabo lobbuje za wykorzystaniem Odry jako drogi wodnej do przewozu towarów. Przed wiekami rajcy miejscy skutecznie zabiegali u monarchów o budowę kanałów żeglugowych. Minister przenosi stolicę do Wrocławia Marek Gróbarczyk, Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, ma ambitne plany – przywrócenie żeglowności na Odrze, umożliwienie wpływania znacznie większych jednostek na Wrocławski Węzeł Wodny oraz przyciągnięcie armatorów, którzy przerzucą transport drogowy i kolejowy na odrzańskie wody. Ministerstwo zamierza także przywrócić klasy, a w przyszłości być może całe szkoły kształcące specjalistów z zakresu żeglugi śródlądowej . To oznacza, że w perspektywie kilku lat we Wrocławiu znów może działać technikum żeglugi śródlądowej.

Marek Gróbarczyk chce zapewnić tzw. IV klasę żeglowności. Na ten cel przeznaczone jest wsparcie Unii Europejskiej, które rząd zamierza wykorzystać do 2020 roku. Podniesienie klasy żeglowności z III do IV na polskim odcinku Odry oznacza możliwość pływania po rzece jednostek używanych dziś przez zagranicznych armatorów. Zapewnienie IV klasy oznacza, że Odra w żadnym miejscu nie będzie płytsza niż 2,5 metra.

Jakie inwestycje w rejonie Wrocławia trzeba wykonać, by podnieść klasę żeglowności? To przede wszystkim budowa stopnia wodnego w Malczycach (według zmienionych parametrów – dopasowanych do IV klasy żeglowności), budowa kolejnych stopni wodnych w Ścinawie i Lubiążu oraz remont stopnia wodnego Brzeg Dolny. Minister Gróbarczyk zapowiada także, że zadaniem resortu, którym kieruje, będzie poszukiwanie i zachęcanie armatorów do wykorzystania odrzańskiej drogi. Jego zdaniem będzie to znacznie łatwiejsze po podniesieniu klasy żeglowności. Co mogłoby być transportowane dziś Odrą? Czy jesteśmy skazani wyłącznie na transport węgla ze Śląska jak przed laty? – Zdecydowanie nie – przekonuje minister Górbarczyk. – Odrą powinniśmy transportować produkty stoczniowe, hutnicze i szeroko pojęte produkty przemysłu spożywczego. Gdy uzyskamy IV klasę żeglowności Odry, nietrudno będzie przekonać armatorów, bo koszty jednostkowe transportu będą najtańsze w przypadku drogi rzecznej- tłumaczy. Dodaje, że swoje zadanie będą miały gminy, w tym także Wrocław. Chodzi o uwzględnienie w planach zagospodarowania przestrzennego miejsc dla rozwoju infrastruktury związanej z żeglugą rzeczną. Dom na wodzie W oczekiwaniu na efekty ministerialnych zapowiedzi warto przytoczyć pozytywne przykłady, które pokazują, że zainteresowania Odrą we Wrocławiu nie brakuje i ludzi do rzeki przekonywać nie trzeba. Wrocławianin Kamil Zaremba od trzech lat jest zameldowany na Odrze, a dokładniej przy Wybrzeżu Słowackiego 5a, obok mostu Gunwaldzkiego. Jego pomysł na pływający dom kiełkował od 2005 roku. Tylko on wie, przez ile urzędniczych kruczków i formalności trzeba było przebrnąć, żeby w końcu domem wybudowanym w zimowisku barek na Osobowicach popłynąć do centrum Wrocławia. Przedwojenną modę na Odrę kultywuje Hotel Tumski, który prowadzi jedyną we Wrocławiu całoroczną restaurację na wodzie. Barka Tumska wciąż jest rozbudowywana i zapewnia dodatkowe atrakcje, nie tylko dla gości hotelowych, ale dla wszystkich chętnych. Te przykłady pokazują, że z Odrą i na Odrze da się zrealizować plany i marzenia, a przy odrobinie szczęścia zrobić dobry biznes.