POTRZEBA MIESZKAŃ, TO JE BUDUJEMY

Być może za rok, albo dwa, prasa będzie pisała, że w niektórych lokalizacjach deweloperzy mają problem ze sprzedażą mieszkań. Ale ich nadpodaż nie grozi nam jeszcze przez co najmniej pięć lat – uważa prezes firmy deweloperskiej Atal Zbigniew Juroszek.

Wojciech Matusiak: Deweloperzy sprzedają najwięcej mieszkań w historii. Więcej nawet niż w czasie boomu w latach 2006-2007…

Zbigniew Juroszek: Obecnie działa prawdziwy rynek mieszkaniowy a wtedy był to dziki rynek. Wiele mieszkań kupowali ludzie, którzy nie mieli zamiaru w nich mieszkać. Decyzje były podejmowane na zasadzie: bo cena wzrośnie, bo zarobię. Wskutek zderzenia z kryzysem sytuacja diametralnie się zmieniła. Naszymi klientami są głównie ci, którzy chcą zamieszkać w kupionych mieszkaniach.

Ponoć Polacy kupują je w celach inwestycyjnych. Bo bank płaci mało na lokacie.

Liczba indywidualnych inwestorów też rośnie. Takich osób w Polsce są setki. Z tym, że dzisiaj raczej opierają oni swoje inwestycje na realnych fundamentach, czyli np. wyliczeniach zwrotu z wynajmu, a nie na wirtualnym założeniu, że cena mieszkania pójdzie w górę.

Co napędza sprzedaż?

Wciąż wielkie potrzeby mieszkaniowe. Do końca lat 90. w naszym kraju budowano za mało. Rynek deweloperski z prawdziwego zdarzenia ruszył dopiero po 2 000 r. Do tego doszła jeszcze poprawa koniunktury. Obecnie zbiegły się też dwa pozytywne czynniki: niski koszt kredytu bankowego i wzrost zasobności Polaków. Stać nas dziś na więcej niż powiedzmy siedem lat temu.

Kiedy zniknie deficyt mieszkań?

Potrzeba przynajmniej kilku lat. W największych miastach, brakuje jeszcze setek tysięcy mieszkań, ale już nie milionów.

Deweloperzy budują na potęgę, cały czas powstają nowe osiedla. Czy nie obawia się pan nadpodaży mieszkań?

Jak są klienci, pojawiają się firmy które budują Być może za rok, albo dwa, prasa będzie pisała, że w niektórych lokalizacjach deweloperzy mąją problem ze sprzedażą mieszkań. Ale zjawisko nadpodaży to perspektywa raczej pięciu, dziesięciu lat.

Wiele osób twierdzi, że kupno mieszkania to kiepski interes, bo kryzys, bo rodzi się coraz mniej dzieci, a za kilka lat nie będzie chętnych na mieszkania, więc ich ceny spadną.

Czasem słyszę takie głosy, ale nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością. Fakty są takie, że nawet jeśli przez najbliższe trzy, cztery lata deweloperzy będą tak dużo budować i sprzedawać jak teraz, to i tak statystycznie nadal będziemy w samym ogonie Europy, jeśli chodzi o liczbę metrów kwadratowych na mieszkańca. To nie ten etap, żeby rynek miał się załamać.

Ale mimo rekordowej sprzedaży deweloperów, ceny nie rosną. Ponieważ poziom cen jest obecnie adekwatny do sytuacji rynkowej. Są wprawdzie nieznaczne wahania cen, ale generalnie rynek jest stabilny.

Wygląda na to, że budowanie mieszkań to niezły biznes. Ostatnio chwalił się pan, że firma ma blisko 30-procentową ma lżę.
Atal spośród największych spółek deweloperskich ma najwyższą marżowość. W tym wszystkim jest wiele składowych Zarabiamy i na sprzedaży i na wykonawstwie. Większość deweloperów budowę zleca innym firmom budowlanym. Unikamy też projektów, gdzie marża jest niska bo wtedy inwestycja jest bardzo ryzykowna Kolejna sprawa to grunty. Nie kupuje my tych, które mają kiepską lokalizację, albo są zbyt drogie.

PiS, który przejął władzę w naszym kraju zapowiadał w kampanii wyborczej, że specjalne spółki gminne i państwowe będą budowały na państwowych gruntach mieszkania po 2,5 tys. za m kw. \

Obawia się pan konkurencji?

Jestem przedsiębiorcą, który działa w biznesie od ponad 25 lat i nigdy się polityką nie zajmowałem. Nie komentowałem pomysłów polityków i tym razem też nie będę. Jednak mogę się odnieść do liczby, którą pan podał. Tak niski koszt budowy jest nierealny.

Nawet na darmowych gruntach?

Ale nikt za darmo infrastruktury nie zbuduje. Dostawcy mediów to w przeważającej większości prywatne firmy. Drogi to budżety lokalne. Cała infrastruktura często pochłania gigantyczną część całego przedsięwzięcia. Nie widzę w większych miastach gruntów skarbu państwa, które miałyby pełną infrastrukturę i czysty stan prawny. Najczęściej państwowe grunty wymagają doinwestowania. Pytanie, kto to będzie robił, i ile to zajmie. Myślę, że zanim powstaną tanie mieszkania minie pięć, siedem lat. I nawet jeśli się to uda, nie będą one tak tanie. Robocizna cały czas drożeje.

Ile teraz kosztuje budowa metra kwadratowego?

Od trzech do czterech tysięcy złotych. To zależy od standardu, uzbrojenia działki i wielu innych rzeczy. Ale to nie znaczy, że rząd nie powinien nic robić. Niech rząd pracuje nad poprawą dostępności mieszkań. Budowa mieszkań kosztowałaby mniej, gdyby politycy uprościli procedury budowlane, postępowanie administracyjne i procedury związane z decyzjami środowiskowymi.

Wyślij zawartość schowka
na swój email

    Tutaj pojawią się mieszkania, jeśli dodasz je do schowka