WIG20 od początku roku stracił niemal 10 proc. Ma jednak szansę na odrobienie tej przeceny, gdyż właśnie tyle wynosi jego potencjał wzrostowy wynikający z uwzględnienia cen docelowych z rekomendacji (wydanych po 24 sierpnia) dla ujętych w nim firm. Wyliczona na ich podstawie teoretyczna wartość indeksu minimalnie przekracza 2300 pkt.
To, czy WIG20 rzeczywiście zacznie iść w górę, w dużej mierze zależy od banków, które łącznie stanowią ponad 35 proc. jego portfela. Ostatnie plany polityków dotyczące dodatkowych obciążeń dla branży mocno zaszkodziły wycenom jej przedstawicieli. Teraz czas na odbicie.
Analiza rekomendacji wydanych od czasu sierpniowego załamania na rynkach pozwala stwierdzić, że największy potencjał wzrostowy wśród blue chips ma PKO BP. Analitycy łaskawym wzrokiem patrzą też na spółki energetyczne, w szczególności na Eneę i Energę. Natomiast radzą wyprzedawać papiery spółek węglowych. Ceny docelowe dla J S W i Bogdanki są znacząco poniżej ich kursów.
Bez problemu możemy znaleźć spółki z dwucyfrowym potencjałem wzrostowym wśród mniejszych firm. Są to m.in. Monnari, Polwax, Atal, IndygoTech Minerals, Polmed czy Comp. Aż 80 proc. rekomendacji wydanych przez biura maklerskie w ostatnich tygodniach ma charakter pozytywny. – Zależność pomiędzy strukturą rekomendacji a panującym trendem rynkowym jest zjawiskiem dość złożonym i nie powinno się go interpretować jednowymiarowo – przestrzega jednak Kamil Hajdamowicz, analityk BM Banku BGŻ BNP Paribas. Wspomina choćby 2007 r., kiedy przewaga pozytywnych zaleceń tuż przed załamaniem indeksów była miażdżąca.
Co czeka warszawską giełdę do końca tego roku? Nasi rozmówcy oceniają, że długoterminowy trend wzrostowy nie jest co prawda zakończony, ale w najbliższych miesiącach należy się liczyć z dużą huśtawką nastrojów. Teraz warto dobierać spółki do portfela już pod kątem ich wyników za III kwartał.