Zanim osiedle trafi na rynek, deweloperzy sprawdzają, z czym kojarzy się jego nazwa. Zatrudniają językoznawców. Inni rejestrują nazwy w urzędzie patentowym. Jeszcze niedawno deweloperzy prześcigali się w nadawaniu osiedlom wymyślnych, często anglojęzycznych nazw. Jak grzyby po deszczu wyrastały rozmaite „towers”, „apar-taments”, „residence”. A jak jest dziś?
Spółka Atal, jak mówi Ewelina Juroszek, dyrektor ds. sprzedaży w tej firmie, traktuje nazwę jako narzędzie mające na celu zwrócenie uwagi na inwestycje i zachęcenie klientów do zapoznania się z ofertą spółki. – Dla klientów nazwa osiedla, choć ważna, nie jest kluczowa przy podejmowaniu decyzji o zakupie. Dużo ważniejsze są cena, standard, oferowane udogodnienia, lokalizacja -wylicza Ewelina Juroszek. Atal stara się, by nazwa osiedla zawierała najważniejsze informacje. Może to być dokładny adres (Dyrekcyjna 33, Nadwiślańska 11), może być sama ulica, np. Atal Francuska Park, Agrestowa Aleja Apartamenty, albo też dzielnica: Bronowice Residence, Nowy Żabiniec Apartamenty. Spółka Wikana, budująca osiedla w Lublinie, Krośnie, Rzeszowie i Zamościu, stara się, by nazwy jej projektów były unikatowe.