Jak długo jeszcze może utrzymać się bardzo dobra koniunktura na rynku deweloperskim?
Statystyki mówiące o liczbie mieszkań czy powierzchni przypadającej na rodzinę w Polsce należą do najniższych w Europie. W najbliższych kilku lub nawet kilkunastu latach będziemy dalej nadrabiać zaległości – od lat 70. do końca lat 90. zeszłego wieku budownictwo mieszkaniowe praktycznie nie istniało w Polsce. Odkąd możliwości finansowe Polaków się poprawiły, a pieniądz stał się tańszy, to nadrabiamy zaległości.
Jak dotąd podaż jest konsumowana przez rynek. W ostatnich miesiącach oferta mieszkań istotnie się zwiększyła, może więc dojść do sytuacji, że w ciągu 1-1,5 roku deweloperzy będą musieli mocniej konkurować o klientów. Ponieważ jednak jesteśmy w fazie nadrabiania zaszłości, to nie grozi nam de- koniunktura. Ta może pojawić się wtedy, gdy pieniądz będzie dużo droższy albo nastąpi drastyczne pogorszenie koniunktury gospodarczej .
Część mieszkań kupują inwestorzy – czy macie wiedzę, jaki jest ich udział w sprzedaży?
Szacujemy, że w Polsce około 10-15 proc. mieszkań kupowanych jest w celach inwestycyjnych.
Czy ostatnie zmiany w programie MDM mają jakiekolwiek przełożenie na biznes Atalu?
Zmiany w programie MDM nie będą miały przełożenia na nasze wyniki sprzedaży.
Mieliśmy zawsze bardzo mały udział w tym programie, ponieważ oferujemy mieszkania w segmencie premium, w bardzo dobrych lokalizacjach. W III kwartale tylko ok. 5 proc. sprzedanych przez Atal mieszkań było objętych MDM.
Rząd planuje też wspieranie budowy tanich mieszkań…
Bardzo dobrze, że rząd ma dobrą wolę i chce działać. W mojej ocenie, jako praktyka, założenie, że wskaże się palcem jakiś teren i powie „tu postawimy tanie mieszkania” nie jest do zrealizowania.
O cenie mieszkania decyduje przede wszystkim grunt, który musi spełniać dzisiejsze wymogi rynku – a więc posiadać odpowiednią infrastrukturę. Należy ją rozumieć zarówno jako dostęp do mediów, jak i otoczenie pozwalające dobrze żyć mieszkańcom. Druga kwestia to pieniądze.
Załóżmy, że państwo może przekazać za symboliczną złotówkę grunt, ale doprowadzeniem mediów zajmują się podmioty komercyjne. Koszty budowy też nie są niskie, one raczej będą rosły – ze względu na wzrost kosztów osobowych.
Uważam, że sytuację na rynku poprawiłoby raczej zniesienie barier administracyjnych, czas oczekiwania na decyzje czy gruntowna nowelizacja prawa budowlanego.
Do tej pory wydaliście ponad 123 mln zł na zakup gruntów. Czy będziecie dalej powiększać bank ziemi?
Tegoroczny budżet zbliżony jest do zeszłorocznego, czyli 159 mln zł. W przyszłym roku spodziewamy się wydatków na zakupy ziemi na porównywalnym poziomie, może nieco mniejszym, bo już osiągnęliśmy poziom zapasów gruntów, który pozwala na płynne uruchamianie nowych projektów i zapewnienie szerokiej oferty. Oddzielna kwestia to ceny za grunty. W latach 2014-2015 dokonaliśmy zakupu wielu działek po jeszcze niezawyżonych cenach. Obecnie konkurencja jest bardzo duża i – niestety – część graczy decyduje się składać oferty cenowe moim zdaniem oderwane od realiów.
Weszliście na nowe rynki – do Poznania i Gdańska. Czy planujecie dalszą ekspansję?
Już nie. Jesteśmy teraz jedynym deweloperem obecnym we wszystkich dużych aglomeracjach w Polsce. Ta dywersyfikacja pozwala nam na większą niezależność od zmienności koniunktury na poszczególnych rynkach.
Po trzech kwartałach sprzedaż wyniosła 1,21 tys. mieszkań. Jaki cel stawiacie sobie na ten rok?
Dzięki kumulacji zakupów ziemi w latach 2014-2015 mamy zabezpieczony nasz plan, zakładający sprzedaż 1,5-1,8 tys. mieszkań rocznie do 2017 r. Myślę, że na koniec bieżącego roku znajdziemy się w połowie podanego przedziału.
W latach 2018-2020 chcielibyśmy zwiększyć sprzedaż do 2-2,5 tys. mieszkań. Taki poziom moglibyśmy osiągnąć już dziś, ale nie interesuje nas pójście w produkt masowy, rezygnacja z marz 1 „psucie marki. Mamy najwyższą rentowność brutto ze sprzedaży spośród wszystkich deweloperów giełdowych i tego chcemy się trzymać.
Jak wyglądają wydania mieszkań – co przekłada się na wyniki finansowe?
W ciągu trzech kwartałów wydaliśmy mieszkania o łącznej powierzchni 29,5 tys. mkw. wobec 80 tys. rok wcześniej. W kolejnych okresach przyspieszymy tempo. Potencjał wydań, jeśli chodzi o IV kwartał, to 20,8 tys. mkw., a I kwartał 2016 r. – 33,6 tys. mkw. W ofercie mamy jeszcze mieszkania w ramach zakończonych inwestycji o łącznej powierzchni blisko 30 tys. mkw. Przyszły rok zapowiada się bardzo dobrze pod względem wydawania lokali.
Co z dywidendą?
Podtrzymujemy, że będziemy rekomendować 40-50 proc. tegorocznego zysku na dywidendę.