Deweloper kusi nie tylko dobrymi wynikami

Dziś ruszają zapisy na akcje spółki Atal. Deweloper chce pozyskać z IPO 160 mln zł brutto (156 mln zł netto) i wydać je na zakup kolejnych gruntów na swych przewodnich rynkach, czyli w Krakowie i Warszawie, a także na realizację osiedli mieszkaniowych. Spółka zobowiązała się, że w ciągu 12 miesięcy nie przeprowadzi kolejnej emisji, a jej a jej głowny akcjonariusz w tym czasie nie sprzeda akcji.

Papiery dewelopera zadebiutują na głównym parkiecie w połowie czerwca. Będzie to pierwsze IPO firmy z branży deweloperskiej w tym roku. I być może jedyne mimo rosnącej sprzedaży na rynku mieszkań. Przedstawiciele domów maklerskich przekonują, że jeszcze jest za wcześnie na wysyp debiutów deweloperów mieszkaniowych. Więcej ofert spodziewają się w przyszłym roku. Zdaniem analityków przed deweloperami jeszcze kilka tłustych lat, w czasie których mogą liczyć na powrót zaufania inwestorów, utraconego w bessie w latach 2009-2010.

Choć wycena samego Atala jest wysoka i nie daje atrakcyjnego potencjału na dalszy wzrost, a świetne, ubiegłoroczne wyniki (137 mln zł zysku netto) dewelopera mogą już się nie powtórzyć, spółka ma wiele atutów – stabilną sytuację finansową, własnego wykonawcę, jest mało zadłużona i jednocześnie posiada duży bank ziemi pozwalający na swobodną realizację projektów mieszkaniowych przez kilka najbliższych lat. W dodatku od przyszłego roku chce płacić dywidendę na poziomie 40-50 proc. zysku netto.

Prezes Atalu Zbigniew Juroszek przekonuje, że spółka w kolejnych latach jest w stanie powtórzyć wyniki zaksięgowane w 2014 r. Uważa, że jej zysk netto może pozostać na poziomie co najmniej 100 mln zł. Spodziewa się też utrzymania osiągniętej w ubiegłym roku marży netto, czyli ponad 20 proc. Według zarządzających funduszy na debiucie Atala będzie można zarobić, jeśli cena emisyjna jego akcji będzie poniżej 21 zł.

Wyślij zawartość schowka
na swój email

    Tutaj pojawią się mieszkania, jeśli dodasz je do schowka