DOPŁATY WZMOCNIŁY HIPOTEKI

Zapowiedź zamknięcia „Mieszkania dla młodych” zmobilizowała klientów do wiosennych zakupów. W efekcie banki sprzedały więcej kredytów. Na kredyty hipoteczne nadal nie ma tylu chętnych, co podczas hossy mieszkaniowej 2006–2008. Tymczasem lokale kolejny rok sprzedają się jak świeże bułeczki. Jednak drugi kwartał tego roku był wyjątkowy na rynku „hipotek”. W tym okresie banki udzieliły ponad 49 tys. kredytów o łącznej wartości przekraczającej 10,6 mld zł. – To odpowiednio o 9,8 proc. i 12,45 proc. więcej niż w pierwszych trzech miesiącach tego roku – ogłosił Związek Banków Polskich.

W porównaniu z drugim kwartałem 2015 r. wyniki banków nie są już tak spektakularne – liczba udzielonych kredytów była wyższa o 5,62 proc., a ich wartość – o 5,46 proc. Zdaniem ZBP to efekt sezonowości i programu „MdM”. Wyścigi po wsparcie – Koniec programu „Mieszkanie dla młodych” zbliża się wielkimi krokami. Już 15 marca Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosił wstrzymanie przyjmowania wniosków o dofinansowanie zakupu mieszkań z puli przewidzianej na 2016 rok, a 5 lipca wstrzymano przyjmowanie wniosków o dopłaty ze środków na rok 2017 – przypomina Jacek Furga, prezes Centrum Prawa Bankowego i Informacji, szef Centrum AMRON. – Emocje towarzyszące wyścigowi po dofinansowanie miały też znaczenie w drugim kwartale, ale tym razem chodziło o środki na 2017 rok. Nałożył się na to typowy dla naszego rynku efekt sezonowości, co doprowadziło do wzrostu akcji kredytowej w drugim kwartale roku – uważa ekspert ZBP. Przeciętna wartość nowo udzielonego kredytu hipotecznego w złotych wyniosła 214 tys. zł. To o 6735 zł więcej (o 3,24 proc.) niż w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Jednym z powodów może być to, że utrzymujący się wysoki popyt na mieszkania w konsekwencji doprowadził do lekkiego wzrostu cen transakcyjnych w największych miastach. Z danych AMRON wynika, że w drugim kwartale roku ceny transakcyjne skoczyły w Krakowie, Białymstoku oraz w Warszawie (odpowiednio o 138, 101 i 81 zł za mkw. wobec pierwszego kwartału). Co będzie dalej Bez dopłat do kredytów bankom będzie trudno powtórzyć wynik z drugiego kwartału. Nawet 30–70 proc. nowych lokali – w zależności od projektu – kupują inwestorzy, i to głównie za gotówkę.

Michał Krajkowski, główny analityk Domu Kredytów Notus, uważa, że wstrzymanie przyjmowania wniosków o dopłaty w ramach „MdM” w tym roku zapewne przełoży się na osłabienie akcji kredytowej w kolejnych miesiącach. – Ze strony banków nie widać nadmiernej presji na udzielanie kredytów mieszkaniowych, ale jednocześnie nie możemy stwierdzić, że uzyskanie kredytu jest znacząco utrudnione.

Wiele ograniczeń, np. ciągle nierozwiązana sprawa kredytów frankowych czy podatek bankowy, powoduje, że banki ostrożnie podchodzą do kredytów mieszkaniowych – uważa Michał Krajkowski. W statystykach Biura Informacji Kredytowej widać, że po wiosennej akcji kredytowej, napędzanej „MdM”, w wakacje nie ma już śladu. – W lipcu klienci zawnioskowali w bankach o mniejszą wartość kredytów mieszkaniowych niż w analogicznych miesiącach rok wcześniej – mówi Sławomir Grzybek, dyrektor Departamentu Business Intelligence. – W lipcu 2016 r. o kredyt hipoteczny ubiegało się łącznie 27 tys. osób, a w ubiegłym roku – 34,7 tys. osób. To aż 22 proc. mniej. Bartosz Turek, główny analityk Lion’s Banku, zwraca uwagę, że Polacy zadłużają się najmniej chętnie od siedmiu lat. – A przecież w tym czasie zdarzało się, że kredyty hipoteczne były dwa razy droższe niż dziś – podkreśla. Deweloperzy są jednak dobrej myśli. Karolina Szostek, kierownik zespołu kredytów w spółce Budimex Nieruchomości, zapewnia, że nabywcy mieszkań nie mają problemów z zadłużaniem się na mieszkania. – W ubiegłym roku nasi klienci kredytowali ponad 60 proc. zakupów – mówi Szostek. Jej zdaniem do załamania sprzedaży nie dojdzie. – Firmy wykonawcze wciąż będą miały zapewnioną pracę na budowie naszych osiedli – podkreśla. Podyskutuj z nami na Facebooku www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia.

Czy bez kredytów hipotecznych sprzedaż mieszkań osłabnie? Czy hossa już się kończy? Zbigniew Juroszek, prezes spółki deweloperskiej Atal Chętnych na nowe mieszkania nie brakuje. Rośnie odsetek transakcji gotówkowych i inwestycyjnych. Zakończenie programu „MdM” nie będzie mieć wpływu na osiągane przez nas wyniki. Na preferencyjny kredyt sprzedaliśmy w tym roku ok. 9 proc. lokali. Nie martwimy się o sprzedaż w kolejnych miesiącach, tym bardziej że w Polsce nadal jest duży niedobór mieszkań. Biorąc pod uwagę nasze wyniki, można stwierdzić, że sytuacja na rynku mieszkaniowym jest bardzo dobra. Zakładamy, że w tym roku sprzedamy ponad 2 tys. lokali, co będzie najlepszym wynikiem w historii spółki. Jednocześnie rozszerzamy działalność, wchodząc do Trójmiasta i Poznania.

Sprzedaż mieszkań rośnie W pierwszej połowie roku deweloperzy giełdowi sprzedali prawie 10,3 tys. mieszkań – o 14 proc. więcej, licząc rok do roku. Spółka Echo Investment znalazła chętnych na 306 lokali (o 50 proc. więcej niż w pierwszym półroczu ubiegłego roku), Archicom zwiększył sprzedaż o 57 proc. (438 mieszkań sprzedanych od stycznia do czerwca tego roku), Atal – o 46,8 proc. (1183), a Robyg – o 21,6 proc. (1375) – podaje RynekPierwotny.pl.

Mieszkania nadal kupują inwestorzy, głównie za gotówkę. Na rynek trafiają kolejne osiedla, a deweloperzy uzupełniają banki ziemi. Szukają dobrze zlokalizowanych, objętych planami zagospodarowania działek. Ceny mieszkań są w miarę stabilne. W Warszawie średnia cena ofertowa mkw. nowych lokali wyniosła w lipcu 7,8 tys. zł (rok temu – 7,9 tys. zł), w Krakowie 6,4 tys. zł (6,5 tys. zł przed rokiem) – podaje redNet Property Group.