CZTERY TYSIĄCE LOKALI W ZASIĘGU

Skłonność Polaków do kupowania mieszkań jest wciąż wysoka. Przestrzegałbym przed stwierdzeniami, że na rynku dzieje się coś nienormalnego, że grozi nam bańka spekulacyjna – mówi w wywiadzie dla Rzeczpospolitej Zbigniew Juroszek, prezes i główny akcjonariusz ATAL.

„Kwiecień przyniósł poprawienie marcowego rekordu, sprzedaliśmy 415 mieszkań. Zbieramy owoce nałożenia się trzech czynników. Po pierwsze, popyt mimo pandemii jest bardzo dobry. Po drugie, platforma, jaką jest ATAL, weszła już na właściwe obroty. Jesteśmy obecni w siedmiu miastach, ostatnio założone oddziały mają już skalę pod względem projektów w budowie, w przygotowaniu i przekazywaniu mieszkań. Po trzecie, są jeszcze możliwości zwiększenia skali w ramach tych siedmiu oddziałów. Moim zdaniem przy dobrym popycie sprzedaż ponad 400 mieszkań miesięcznie jest do utrzymania. Po czterech miesiącach mamy więc 1262 sprzedane lokale oraz 838 rezerwacji – a u nas rezygnacje zdarzają się rzadko, to i proc. umów. Wygląda na to, że w całym roku możemy nawet przebić 4 tyś. sprzedaży” – mówi Zbigniew Juroszek.

Na pytanie o ewentualny dalszy wzrost cen prezes ATAL wyjaśnia, że ceny rosną, ale na tle Europy są one wciąż niewysokie i tempo wzrostu na innych rynkach bywa mocniejsze. Wspomina także, że polski rynek mieszkaniowy wciąż nadrabia ogromne zaległości, a strukturalny niedobór lokali to problem, z którym mierzyć się będziemy przez lata. W opinii prezesa Juroszka ceny mieszkań są także determinowane kosztami wykonawstwa, a w ostatnich miesiącach ceny niektórych materiałów szaleją, jednak jak sugeruje, główna fala zwyżek już za nami.